POLNA ZDRÓJ 

///
Marta + Marcin

Ślub w Polna Zdrój to kolejne wydarzenie, którego w całym, szalonym 2020 nie mogłem się doczekać. Zdecydowanie jest to mocny TOP a sama Polna Zdrój od dawna była na liście miejsc, które chciałem odwiedzić. Jeśli już zdążyliście zapoznać się z zakładką o mnie, to już doskonale wiecie, że bardzo lubię śluby w stylu slow wedding i właśnie takie miejscówki, gdzie wszystko toczy się w swoim naturalnym rytmie. Choć przy tym ślubie działo się tyle, że ten tekst próbowałem napisać przez 3 tygodnie i ciągle coś nowego mi się przypominało.

Dolny Śląsk mógłby być bliżej
Takiego wyjazdu jak ten to już dawno nie widzieliśmy! Oprócz tego, że ja fotografowałem, to moja Ela (pod szyldem Drobnym Maczkiem) zajmowała się dekoracjami i oprawą kwiatową.
Wszystko zaczęliśmy w piątek, o 4 rano Ela pojechała na giełdę zaopatrzyć się w świeże kwiaty i kupiła ich tak wiele, że powinniśmy na ten weekend wynająć busa. Do naszego samochodu oprócz tony kwiatów musieliśmy jeszcze upchnąć nasze walizki, dużo sprzętu foto no i naszą trójkę, bo na ten wyjazd zabraliśmy naszego psa! Trochę nie mieliśmy z kim go zostawić, a trochę chcieliśmy, żeby pojechał z nami, żeby miał super przygodę. Dojechaliśmy wczesnym wieczorem i zaczęliśmy ogarniać dekoracje. W sumie to Ela ogarniała najwięcej, pomagali jej też nasi młodzi oraz ich goście. Za co strasznie strasznie im dziękujemy! Nawet ja trochę pomogłem, tak więc oczekujcie pakietu foto+florystyka w 2k21😂

Ślub w Polna Zdrój
Wszystko zaczęło się w piątek wieczorem, dzień przed ślubem. Wtedy Marta z Marcinem zorganizowali biforek zapoznawczy dla swoich gości. Super pomysł, bo ludzie mogą się już wyluzować i poczuć klimat Polnej w bardziej casualowej atmosferze. Następnego dnia, wszyscy budzą się już w tym samym miejscu i nie trzeba nigdzie jeździć. Super, co nie? 💚
W sobotę, po skończonym dekorowaniu sali Ela z naszym psiakiem mogła już się udać do hotelu na zasłużony odpoczynek i wtedy wkroczyłem ja, gotów do działania!

Przygotowania w Polna Zdrój to kolejny genialny fragment. Wszystko odbywa się na miejscu, każdy w innym pokoju, każdy ma swój wygodny kącik, więc ja mogę sobie spokojnie po tych pokojach chodzić, podpatrywać i oczywiście robić zdjęcia! Cały czas coś się dzieje.
Na biforku udało nam się poznać świadków i trochę gości, więc w dniu ślubu już nikt nie bał się aparatu i wszyscy czuli się mega swobodnie. Dzięki temu mogłem się trochę poczuć jak jeden z zaproszonych gości, co muszę przyznać, było bardzo miłe.

Kiedy wszyscy są już gotowi, drink bar ustawiony, sukienka ubrana, włosy i makijaże gotowe jak na wielkie wyście, to wtedy zabieram Marcina do ogrodu. Stajemy pod gruszą i czekamy na Martę, będzie first look!

Po pierwszym zobaczeniu się i chwili dla siebie, ceremonia. Przypominam, wszystko jest na miejscu w Polna Zdrój, więc Pani Urzędnik przyjechała do nas. Miejsce popołudniowej ceremonii wybraliśmy od strony zachodniej, żeby mieć cały czas dostęp do zachodzącego słońca. Wszystko się oczywiście udało, pogoda dopisała, goście pięknie sypali kwiatami. Były śmiechy, wzruszenia i klasyczne momenty jak zakładanie obrączek i podpisywanie dokumentów. Po ceremonii działamy według sprawdzonego scenariusza i lecimy kolejno: życzenia oczywiście na zewnątrz, bo jest super światło, przywitanie chlebem i solą przed wejściem do środa, gdzie czeka nas aperitif, potem huczne odśpiewanie sto lat, bąbelki dla każdego i czekamy na kolację.

A musicie wiedzieć, że jedzenie w Polna Zdrój to naprawdę kawał dobrej roboty. Totalnie nie jest to typowe weselne jedzenie, bo Szef kuchni zwiedził trochę świata i wie, jak się gotuje prosto a smacznie. Właśnie po takie jedzenie chodzimy do knajp i zamawiamy sobie w czasach pandemii do domu. Nie będę tutaj się rozpisywał talerz po talerzu, ale serio, zjedliśmy wszystko!🥑🥑🥑
Jak brzuchy pełne to oczywiście sesja! Pamiętajcie, po obiadku zawsze lecimy na sesję. Wtedy Wasi goście mają dla siebie ten kwadrans, żeby odpocząć po jedzeniu, wypić kawę czy wyjść na papieroska.

Goście łapią oddech, a my obeszliśmy całą Polną dookoła. Teren jest bardzo duży i pięknie porośnięty więc miejsc do zdjęć nie brakowało. Porobiliśmy trochę zdjęć takich wiecie, na serio, dla rodziny i trochę luźniejszych, bo humory dopisywały. Po sesji obowiązkowo zdjęcia grupowe, rodzinne i jakie tylko sobie wymarzycie. Nikomu się nie śpieszy, przecież wszystkie najważniejsze osoby są tutaj i teraz. A pierwszy taniec? Przecież to nie ucieknie zwłaszcza, kiedy za konsoletą stoi Kordian Baran. Ziomek wszystkiego Wam dopilnuje. Tak serio, to mega polecam typa bo grał super kawałki, bardzo fajnie prowadził gości do zabawy no i miał genialne oświetlenie dzięki któremu mogłem fotografować cały pierwszy taniec w zastanym świetle – bez użycia lamp. Lampy poszły w ruch, dopiero kiedy na parkiet wkroczyła cała ekipa i zrobiło się tak energicznie, że trzeba było to dynamicznie doświetlić✨

OUTRO
Tak więc słuchajcie. To był genialny ślub i nie ma w tym krzty przechwalania się, że mam takich dużo. Wszystko odbyło się dokładnie tak jak lubię i było dopieszczone przez Młodych.
Piękne dekoracje, genialne miejsce, pyszne jedzenie, super DJ no i  sesja w dniu ślubu. Dodajcie do tego jeszcze tłumy na pakiecie, super gości, tort podawany na zewnątrz, oczepiny bez obciachu i macie przepis na idealne wesele. A to, że Marta i Marcin są super to już chyba nie muszę wspominać. Bardzo się cieszę, że mogłem tam być i nie mogę się doczekać, kiedy znów pojadę do Polna Zdrój❤️

Jeśli lubicie właśnie takie slow klimaty, to zobaczcie jeszcze te materiały: Ślub cywilny w plenerze w Willi Słonecznej albo ślub protestancki, również w plenerze w miejscu Zielone Wzgórze

Nie obyłoby się bez super ekipy:
dekoracje kwiatowe: Ela z Drobnym Maczkiem
miejsce: Polna Zdrój
makijaż: Ewa Lefek Make up Artist
DJ: Baran in public
bukiet: “U Esy Floresy”
suknia: Juda & Pietkiewicz
fryzury: Jagoda Studio Fryzur VIP
obrączki: Schiffers Jewellery
wstążki: Flora i Papier

Polna Zdrój Polna Zdrój Polna Zdrój